sobota, 24 października 2015

Autumn must-have

Jak to zwykle jesienią bywa, moje przeziębienia znów dają się we znaki, krzyżując wszelkie plany, w tym również sesje. Kilka pomysłów się znalazło, w tym również na post urodzinowy, ponieważ na początku października minął już trzeci rok od "odnowienia" bloga. Mam nadzieję, że jeszcze uda się zrealizować ten pomysł, a jeśli nie, to po prostu chciałabym podziękować za to, że jest Was tu coraz więcej. Ten rok jest jak do tej pory najlepszym pod względem ilości i częstotliwości postów - starałam się realizować jedno z noworocznych postanowień. Jesienią i zimą niestety zawsze idzie gorzej, ale wtedy z pomocą przychodzą posty takie, jak dzisiejszy. Pomyślałam, że skoro nie mogę pokazać Wam moich jesiennych nowości ani wybrać się w ich poszukiwaniu, to stworzę swoją małą, jesienną wishlistę, aby chociaż trochę przybliżyć kolorystykę i styl postów w nadchodzących miesiącach.

1. tutaj  2. tutaj  3. tutaj  4. tutaj  5. tutaj  6. tutaj

Kurtki i płaszcze...
...czyli podstawa. Najważniejsze, aby było nam ciepło. Sama dochodzę do takich wniosków zazwyczaj po czasie. ;) W tym roku stawiam na klasyczne fiolety, szarości, beże i czerwienie. Powoli odchodzę od czerni, której i tak jest u mnie wiele.



 
1. tutaj  2. tutaj  3. tutaj  4. tutaj  5. tutaj  6. tutaj  7. tutaj  8. tutaj 

Swetry...
...czyli jedna z ulubionych części garderoby o tej porze roku. Z kolorami możemy szaleć, jest ich naprawdę pełno. Moją uwagę przyciągają jednak odcienie zieleni i od jakiegoś czasu to na nie poluję najchętniej.




1. tutaj  2. tutaj  3. tutaj  4. tutaj  5. tutaj  6. tutaj  7. tutaj  8. tutaj  9. tutaj

Dodatki...
...jako dopełnienie stylizacji. Szaliki potrafią stworzyć rewelacyjny efekt, przy okazji zapewniając komfort i wygodę. Najlepiej sprawdzają się te w kratę, w większych formatach. Kilka kolorów w takim wydaniu ożywi nawet set typu all black. Torby i plecaki, pojemne, w stonowanych kolorach. Jeśli chodzi o buty, to zazwyczaj zostaję przy moim ulubionym kolorze. :) Czarne botki chyba nigdy się nie nudzą.

Znalazłyście coś dla siebie? Jakie są Wasze jesienne typy? Koniecznie napiszcie też, co sądzicie o takich postach! :)


poniedziałek, 5 października 2015

Overview

Zdarza się czasem, że człowiek zwyczajnie się zagada i przegapi odpowiedni moment, a wtedy sesja już nie wychodzi. Tak było w minioną sobotę, ale nic straconego. Nadrobię ją za tydzień, a na dziś mam post zapasowy - trochę nowości kosmetycznych, uzbieranych w ostatnim czasie, zainteresowanych zapraszam. :)
 
Na pierwszy ogień idą produkty do włosów, z którymi mam najwięcej zabawy. Ze względu na ich codzienne mycie, staram się o nie odpowiednio dbać, co z drugiej strony kończy się czasem zbyt dużym obciążeniem włosów. W takich sytuacjach polegam na szamponach z SLS. Tym razem mój wybór padł na szampon Palmolive, który ma na celu odświeżenie i zwiększenie objętości włosów. Jestem zadowolona z jego wydajności - potrzeba niewiele, rozprowadza się bardzo dobrze i radzi sobie z oczyszczaniem, natomiast w moim przypadku chyba żaden szampon nie był w stanie zapewnić znacznej objętości. Na co dzień (a właściwie na zmianę) używam delikatnego szamponu dla dzieci Bambino. Również nieźle oczyszcza włosy i stają się niezwykle przyjemne w dotyku, natomiast nie jest ani trochę wydajny, na swoje dość długie włosy codziennie zużywam go sporo. Suchy szampon dorwałam w Biedronce, głównie z myślą o wakacyjnych wyjazdach. Jest w stanie odświeżyć włosy na jakiś czas, ale mam duży problem z wyczesaniem go ze skóry głowy.
Po gumki Invisibooble sięgnęłam ze względu na masę pozytywnych opinii, z którymi się zgadzam. Nie wyrywają włosów, nie odznaczają się i praktycznie ich nie czuć, ale jednocześnie nie zawsze są w stanie dobrze utrzymać włosy. Olejek z Marion, tak jak i poprzedni, o którym pisałam tutaj, nie jest rewelacją, bo nie tego od niego oczekuję. Służy mi jedynie do ułatwienia rozczesywania włosów w dni, w które nie używam odżywki i spełnia się w swojej roli.
Kolej na zestaw - dezodorant i szampon z Playboya. O ile dezodorantu nie czuję zupełnie, o tyle balsam pachnie genialnie i pozostawia skórę nawilżoną, przyjemną i gładką w dotyku.
Peeling z Joanny uwielbiam za zapach, powracam do niego po kilku dobrych latach. Płyn micelarny z Ziaji to eksperyment, nigdy wcześniej nie używałam tego typu produktu, ale zmieniam zdanie. Bardzo dobrze radzi sobie z demakijażem i nie zostawia cery podrażnionej. Maseczka z Avonu jest zdecydowanie jedną z moich ulubionych. Po jej użyciu twarz jest idealnie oczyszczona, gładka i matowa przez długi czas.
Puder ryżowy Paese, tak samo jak gumki do włosów, zamówiłam pod wpływem wielu dobrych opinii. Mam bardzo tłustą cerę i nic nie było w stanie poradzić sobie z nią w stu procentach. Przy tym pudrze jest znacznie lepiej, ale twarz nadal wymaga poprawek w ciągu dnia i nie wytrzymuje długo, więc szukam dalej. Pomadka The One z Oriflame jest nie do końca trafiona - nie odpowiada mi połysk, ale po lekkiej obróbce wygląda nieźle. O poszukiwaniach tuszu do rzęs już się rozwodziłam. W ostatnich miesiącach weszłam w posiadanie chyba pięciu przeróżnych egzemplarzy, z czego żaden mi nie odpowiadał. Dopiero maskara Lovely Pump Up okazała się trafioną i jej efekt jest bardzo zbliżony do mojego dawnego idealnego tuszu.
Na koniec małe nowości - gąbeczka do podkładu - TUTAJ oraz minimalistyczny naszyjnik - TUTAJ.

Jeśli miałyście do czynienia z którymś z tych produktów, to czekam na Wasze opinie!