niedziela, 3 lutego 2013

Białostocki, białostocki AZS!

Ostatnio razem z dziewczynami stałyśmy się wiernymi fankami AZS'u Białystok i zaczęłyśmy bywać na ich meczach. Trzeba przyznać - emocje są niesamowite. Mnóstwo ludzi wiernie dopingujących swoją ulubioną drużynę, bębny, trąbki, flagi i przyśpiewki kibiców - tego nie da się opisać. Na wczorajszym meczu usiadłyśmy przy samych bębnach i najgłośniejszych kibicach, więc do domu wróciłam z obolałą głową i spuchniętymi uszami, a w nocy przez głowę przelatywały mi wciąż krzyki "Białostocki, białostocki AZS!", których nie mogłam powstrzymać :D  Niestety nasze przegrały, ale i tak było warto choćby dla samych emocji ;)
A Wy - chodzicie, lubicie chodzić na takie mecze? ;)
PS: Właśnie kończą mi się ferie, a plan lekcji został zmieniony ( jest do dupy -.-), więc będę miała mniej czasu na posty :/


10 komentarzy :

  1. Ja uwielbiam siatkówkę, ale mężczyzn, częstochowski AZS :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To zależy kto gra. I w co gra. Wolą oglądać siatkówkę plażową, najlepiej na żywo. Zwykłą siatkówka też ujdzie. Za resztą jakoś nie przepadam.

    OdpowiedzUsuń
  3. hej:)
    zapraszam cię do konkursu, można wygrać ćwiekowy kołnierzyk:) wystarczy wysłać stylizację w "małej czarnej" ( sukienka, tunika, spódniczka z bluzka itp) byle na czarno:))
    http://malaczarnablogg.blogspot.com/2013/02/konkurs-wygraj-konierzyk-z-cwiekami-od.html
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Super zdjęcia!
    Chciałam się zapytać, czy nie wzięłabyś udziału w konkursie na moim blogu? Szczegóły tutaj:
    http://patrycjasstyle1212.blogspot.com/2013/02/konkurs_3.html
    Do wygrania kubek z Honey oraz autografy

    OdpowiedzUsuń
  5. Jesteś na moim blogu: http://juliaiola.blogspot.com/2013/02/koniec.html
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Sama kiedyś trenowałam siatkę ;) Miło tak sobie powspominać :D

    OdpowiedzUsuń
  7. lubię oglądać siatkówkę :D

    OdpowiedzUsuń
  8. hm, nie raczej.. nie chodzę :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za to, że tu jesteś. Jeśli Ci się spodobało, zostań ze mną na dłużej. :)
Nie uznaję obserwacji za obserwację.